Wednesday, December 8, 2021

Miłość w świecie szemrania

Stan miłości jest mi (nie)znany od początku samego, od kiedy pamiętam. I to nie tak, że miłości nigdy nie zaznałam, bo owszem, zaznaje jej każdego dnia. Ale miłość jest tak rozległym pojęciem. Wstyd mi miłość określać mianem "pojęcia" bo miłości nie da się zamknąć w żadne ramy, zwłaszcza w ramy "pojęcia" lub zwykłego "słowa"

Czym jest miłość?

Jest tyle oblicz miłości, i zachwyca mnie to, że tyle oblicz jej można na raz przeżywać. Miłość do rodziny, miłość do przyjaciela, do wroga, do drugiego człowieka, do obcych, do osoby, w której się zakochuje, do samego Boga, który tę miłość tworzy i jest jej źródłem. Miłość do świata, piękna, sztuki, miłość do muzyki, miejsca, miasta, kraju, chwili.

I do tego opisy miłości, jaka jest, co najbardziej ją opisuje. Samo to jak wiele rzeczy można kochać i jak różnie można miłość odbierać, rozumieć, czuć, (ale oczywiście nie tylko, bo przecież wiemy, że uczucia i emocje to tylko składowy element miłości) To pokazuje, jak bardzo miłość jest TWÓRCZA. Na ile ją stać. Jak wiele można przez nią przeżyć, zrozumieć, jak można się zmienić.

"Miłość dobre ścieżki wyznacza" napisałam kiedyś w jednym z moich postów na Instagramie. Bo jeśli wywodzi się z dobrych pobudek, to wszystko do czego zmierza jest pięknem. Jest dobrem. Chęcią dobra drugiego człowieka. A jeśli wychodziłaby od złych myśli, to przekreśla znaczenie jej. To już nie miłość. Czyli miłość sama w sobie zawsze jest dobra. Bo miłość zawsze prowadzi ku rozwojowi. Ona chce cieszyć się radością drugiej osoby. A miłość do sztuki chce dzielić się pięknem. Chce tworzyć. Łączyć się z innymi, chce pokazać wielkość i nietuzinkowość dzieła.

W miłości nie ma zazdrości, bo miłość docenia wszystko, chce dzielić się wszystkim. Ona stawia dobro drugiego na pierwszym miejscu. Miłość daje człowiekowi siłę stania się najmniejszym, aby zejść ze sceny i dać wejść drugiej osobie i cieszyć się jej szczęściem, pięknem i rozwojem. Ona kibicuje nam w uniżaniu się.

Miłość to służba. Miłość chce usługiwać drugiej osobie. I nie pragnie być doceniona. Może być niezauważona, ale kocha, i to jej wystarcza.

(2019)

Saturday, May 28, 2016

Co, jeśli wszystko jest niczym wokół nas? Mam na myśli.. nie wiem, co mam na myśli. To chwila kiedy mam tyle przemyśleń w ciągu sekundy, kiedy nie wiem, jak je poskładać w miarę spójną całość, historię. Czuję wszechobecną nicość i obojętność. Obrasta mnie i tuli do snu. Jest przy mnie kiedy się budzę, idę do szkoły, siedzę na lekcji, czytam książkę, słucham muzyki. Kiedy po prostu jestem. Nie ważne gdzie, i co robię. Wszystko jest nijakie i szare.

Wiecznie zmarznięte stopy, lodowate ręce, picie hektolitrów herbaty, staranie się nie podjadać. Wykańczające. Przyjemne niekiedy, bo herbatę uwielbiam. Cała reszta natomiast mnie przytłacza. Życie jest zabawne, raz piszę o tym, że trzeba żyć jak najlepiej, zaraz później opisuję, jak sama wkopuje się w coraz większy dołek. Dwubiegunowość, nie zmienia mi się to z dnia na dzień, ale z sekundy na sekundę. Może dlatego nie mam ochoty na długie towarzyskie spacery, wyjazdy, a wolę siedzieć w domu, czytać książki, oglądać filmy i spać. Tak, spać kocham najbardziej. Kiedy nie muszę kontaktować się z rzeczywistością. Wszystkie zmysły wyciszone. Gorzej jednak, kiedy śnią mi się sny nie z tej ziemi. Wtedy nie wiem, czy wolę spać czy jednak egzystować. Wybieram mniejsze zło.

stany emocjonalne kiedy jestem sama w pokoju, z depresso.
siedzę i bezczynnie przeglądam strony bez konkretnego celu - zły
włączam muzykę, która mnie wciąga POD dno - bardzo zły
kiedy zaczynam jeść pomimo, że wcale nie chcę tego robić ani tego nie potrzebuję - depresja
leżę i patrzę się w sufit a łzy same spływają mi po policzkach - depresja dno absolutne
kiedy nie robię nic i mam stan obojętności, nie potrafię wydać z siebie żadnej emocji - stan depresja agonalna

Friday, January 15, 2016

Powrót

Tak wygląda mój zapał. Raz jest przez długi czas, momentami pryska w ciągu kilku dni, jak i nawet w przeciągu niewielu sekund. Ale niekiedy takie powroty i "odloty" są człowiekowi potrzebne. Nic nie jest na tyle stałe, aby mogło się utrzymać na zawsze, przynajmniej w moim wypadku, dotychczas. Chciałabym to zmienić, mam nadzieję, że w miare mozliwosci, uda mi się.

Ostatnimi czasy miałam dosyć długi okres w swoim życiu na przemyslenia, i egzystencje ogólną. Nie róbcie tego, nigdy. Człowiek bezsensownie siedzi i mysli, i nic dobrego z tego nie wynika. Skutkami ubocznymi w moim przypadku jest to, iż do tej pory, co jakis czas w miarę mocno drżą mi dłonie(paskudne uczucie, niemoc przeszywa całe ciało, ach, niewyobrażalne)

Jednakże, myslę, że(głęboki oddech) każdemu potrzebna jest chwilowa melancholia, ażeby mógł docenić co go otacza, co ma, a na pewno dostrzec jak wiele piękna jest wokół, i ile miłosci i radosci go może ominąć, jesli nie otworzy w miarę szybko SZEROKO oczu.

Uradowana pchła. Nazwa może niektórych odstraszyć, obrzydzić, rozsmieszyć. ale to własnie ja. To co czuję. Jestem małą istotą na tym wielkim swiecie, ale tylko ja mogę wpłynąć na swoje samopoczucie, wartosci oraz radosc z życia. Wszystko leży w moich rękach. Ja decyduję, ja płacze, ja się smieje, ja pragnę, ja oczekuję, ja kocham, ja marzę. Ja. Nikt inny.

Słabo wychodzi mi przekazywanie emocji, w takiej formie, ale sprawia mi to przyjemnosc, więc dlaczego miałabym tego nie robić?

Polecam poczytać, pooglądać różne wpisy,wypowiedzi Beaty Pawlikowskiej. Wulkan dobrej energii, ciepła i smaku ciepłego lekkiego wiatru umieszczonego w małej istocie.. Chyba nikt nigdy nie wzbudził we mnie tylu pozytywnych emocji(może oprócz Boga, ale to dwie różne kwestie)
Dziękuję Pani Beato, gdziekolwiek Pani jest, i co robi. Po prostu, dziękuję.

Wrzucam bardzo przyjemną piosenkę.

Uwielbiam melodie, które pozwalają zdecydować mi samej, podczas słuchania, czy jestem szczęsliwa lub smutna. Dają mi wolną rękę, na wywołanie uczuć, prawdziwych uczuć, które we mnie pływają, i mogą się uwolnić. Nie narzucają swoją melodią smutku, ani przerysowanego szczęscia. Melodią wywołują emocje, które są prawdziwe. Jak to mówiłam z Weroniką "Piosenki chodzą często albo po ciele, albo po duszy" ta piosenka, zdecydowanie maszeruje swoimi małymi stópkami po mojej. Mojej duszy.

Miłego weekendu wszystkim, aby był promienny, nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim wewnątrz. Promyczek musi się pojawić najpierw w naszym sercu, aby docenić prawdziwe piękno. Życzę wam tego i samej sobie również,

Trzymajcie się SŁONECZNIE!

Monday, May 25, 2015

Swieżynka

Nie wiem od czego zaczyna się pisanie bloga. Większosc nazywa to "wstępem" ale jak ma on brzmieć? Wszystko wydaje mi się głupie i banalne, aczkolwiek całe życie nie jest niczym lepszym, więc chyba napiszę po prostu "czesc"

Czesc!
Jestem tutaj nowa, co od razy rzuca się w oczy i nie w sposób tego nie zauważyć, ale muszę od czegos zacząć, więc chciałam tylko o tym wspomnieć. Zastanawiałam się, czy napisać ile mam lat. Na początku stwierdziłam, że tego nie zrobię, ale po krótkim namysle sądzę, że pedofile nie znajdą mnie po informacji, w jakim wieku jestem, więc możecie wiedzieć, że jestem szesnastolatką, a w sumie już prawie siedemnastolatką, co lekko mnie przeraża.

Zakładam tego bloga, ponieważ lubię tego typu rzeczy. Chcę się dzielić z obcymi ludźmi muzyką, którą kocham, ciuchami lub innymi bzdetami, które upolowałam, lub po prostu pisać o moich nudnych przemysleniach, które pewnie i tak nikogo nie zainteresują. Nawet jesli nikt by tego bloga nie czytał, to nie będzie mi przykro(łżesz dziewczyno), chcę też rozwinąć umiejętnosc sklecenia ładnego zdania, i obsługiwaniem się stronami internetowymi, oraz ich projektowaniem, co na razie nie idzie mi zbyt dobrze.

Nie będę teraz pisała co lubię, bądź czego nie lubię, ponieważ takie informacje będą pojawiały się w kolejnych postach.  
   
wrzucę wam na początek Foxygen - San Francisco, piosenka wciąż chodzi mi po głowie, stwierdziłam, że wam tez moze wpasc w ucho.Mam nadzieję, że nie będziecie umieli się jej pozbyć, bo ja ją ubóstwiam.